Jakie informacje zdradza adres publiczny?
Siema ludziska, mam niezłą zagwozdkę i liczę, że jacyś wyjadacze mi to łopatologicznie wytłumaczą. Dużo się trąbi o prywatności w sieci, ale ciągle mnie męczy temat tego, jakie infomracje zdradza adres publiczny naszego portfela.
Wiadomo jak jest – chcesz odebrać przelew za ogarnięcie tematu od ziomka, albo zgarnąć jakiegoś airdropa, to musisz ten długi ciąg znaków mu podrzucić. Ale co dokładnie druga strona może z tym zrobić? Jak daję komuś mój adres publiczny, to czy on od razu widzi moje całe finansowe życie?
Jasne, blockchain to otwarta księga, kumam to. Ale czy to automatycznie znaczy, że totalnie obca osoba wklepie sobie mój adres publiczny do jakiegoś block explorera i ma wszystko jak na dłoni? Zobaczy ile mam wrzucone w różne dziwne tokeny, skąd mi wpadły przelewy pół roku temu i gdzie przelałem resztki? Zaczynam powoli schizować, bo wychodzi na to, że podając byle komu adres do zwykłej, jednorazowej zrzutki na pizzę, praktycznie ściągam przed nim gacie.
Powiedzcie mi, co tak realnie da się z tego wyciągnąć przez te wszystkie narzędzia śledzące? Czy analityka on-chain zaszła już tak daleko, że da się łatwo powiązać mój adres publiczny z moim adresem IP domowego neta albo z danymi z giełdy, gdzie robiłem KYC? Jak wy chronicie swoją prywatność? Zastanawiam się, czy trzeba zakładać osobny portfel do każdej najmniejszej transakcji, żeby mieć spokój. Dajcie znać jak to u was wygląda w praktyce, bo po przeczytaniu paru forów trochę się pogubiłem.
Zarabiaj na wzrostach i spadkach ⚡
Kontrakty z dźwignią, niskie prowizje i do 20 € za depozyt.
2 Odpowiedź
Siema! Nie ty pierwszy łapiesz takie schizy, więc spokojnie. Temat prywatności w krypto to niezłe bagno i dobrze, że w ogóle o to pytasz, bo większość ludzi klika co popadnie, a potem jest płacz.
Odpowiadając prosto z mostu na to jakie informacje zdradza adres publiczny: no niestety, podając go obcej osobie, trochę ściągasz gacie. I to tak do kostek. Jak podrzucasz ziomkowi swój główny klucz publiczny, to on wklepuje go w pierwszy lepszy skaner sieci (typu Etherscan czy Solscan) i ma cię na tacy. Widzi dosłownie wszystko. Sprawdzi ile masz głównych monet, jakie dziwne tokeny kupiłeś na dołku pół roku temu, jakie masz NFT-ki i gdzie dokładnie latały twoje przelewy. Blockchain nie zapomina, więc ta historia jest w pełni jawna. Ten twój ciąg znaków to po prostu taki numer konta bankowego połączony z wyciągiem dostępnym dla każdego gościa z internetu.
Ale uwaga, żeby nie było paniki. Czy z samego adresu portfela da się wyciągnąć twoje nazwisko albo IP domowego rutera? Nie ma szans. Sam w sobie adres krypto jest pseudonimowy. Nie ma w nim zaszytego twojego PESELu czy adresu zameldowania.
Problem zaczyna się wtedy, gdy łączysz kropki. Analityka on-chain to dzisiaj potężne narzędzie. Jeśli wypłacasz hajs bezpośrednio z giełdy, gdzie robiłeś KYC (np. z Binance), na ten swój portfel, to giełda wie, że to twój adres. Jak potem z tego samego konta kupisz pizzę, opłacisz VPN i zrzucisz się na zbiórkę u kogoś innego, to zostawiasz ślady. Służby albo zaawansowane firmy śledzące mogą po tych okruszkach dojść po nitce do kłębka, łącząc twój identyfikator na blockchainie z twoimi danymi z giełdy. Dla zwykłego ziomka od pizzy jesteś anonimowy, ale przed grubymi rybami już niekoniecznie.
Jak my, starzy wyjadacze, chronimy tyłki? Złota zasada to separacja.
Nigdy nie trzymaj wszystkiego w jednym worku. Zrób sobie jeden portfel typu vault (najlepiej sprzętowy, jakiś Ledger czy Trezor), gdzie trzymasz oszczędności życia i z którego NIGDY nie robisz bezpośrednich degen-akcji. Do tego odpalasz sobie portfel na waciki – taki do zrzutek z kumplami, airdropów i łączenia się z jakimiś losowymi stronkami. Jak podasz komuś adres z tego śmieciowego portfela, to co z tego, że sprawdzi co tam masz? Zobaczy parę dolców na opłaty sieciowe i historię trzech transkacji na krzyż.
Więc odpowiadając na twoje pytanie: tak, tworzenie osobnych adresów do różnych celów to nie jest paranoja, tylko zwykły, zdrowy rozsądek. Założenie nowego konta na Metamasku czy Phantomie to dosłownie dwa kliknięcia i nic to nie kosztuje, a daje ci święty spokój. Nie musisz robić osobnego adresu pod każdą mikropłatność, bo się zajedziesz, ale podział na główny skarbiec i portfele robocze to absolutne minimum, żeby spać spokojnie bez myślenia kto ci tam w portfel zagląda.
Zarabiaj na wzrostach i spadkach ⚡
Kontrakty z dźwignią, niskie prowizje i do 20 € za depozyt.
Poprzednik wyczerpał temat od strony śledzenia przelewów, ale pominął jedną, moim zdaniem dużo groźniejszą kwestię. Kiedy zastanawiasz się jakie informacje zdradza adres publiczny, musisz pamiętać, że to nie tylko historia twojego salda. To też cała otwarta lista twoich błędów i potencjalnych dziur w zabezpieczeniach.
Pomyśl o tym tak. Kiedy wklepiesz swój ciąg znaków w explorer, to oprócz kasy widać tam też taką zakładkę jak „Approvals” (autoryzacje). Z perspektywy bezpieczeństwa portfeli krypto, to jest absolutnie kluczowe. Każdy obeznany gracz, a co gorsza każdy scammer, od razu widzi, jakim smart kontraktom dałeś limit na wydawanie twoich tokenów.
Klikałeś kiedyś w jakiś lewy airdrop? Podpinałeś się pod dziwnego DEXa, żeby kupić memecoina z psem na pompie? No to na blockchainie wisi sobie informacja, że ten konkretny smart kontrakt ma dostęp do twojego portflela na kwotę np. nieskończoności USDT. Hakerzy masowo skanują sieć szukając adresów z otwartymi autoryzacjami dla starych, dziurawych protokołów. Ktoś przegląda twój profil transakcyjny i od razu wie, czy jesteś łatwym celem. Dlatego narzędzia do cofania uprawnień (typu revoke.cash) to absolutny mus, o którym mało kto mówi.
Druga sprawa to tak zwane dusting attacks. Nagle wchodzisz na apkę i widzisz, że na twoje konto wpadło jakieś dziwne 50 tysięcy tokenów SCAM_INU. Skanery sieci od razu to wyłapują. Scammerzy masowo wysyłają taki pył (dust) na tysiące aktywnych adresów. Po co? Żeby łatwiej było cię śledzić. Jak spróbujesz to sprzedać albo gdzieś przesłać, to algorytmy śledzące mają cię jak na widelcu i analityka on-chain zyskuje darmową mapę połączeń między twoimi kontami.
I jeszcze jedno, bo sam kiedyś zaliczyłem przez to niezłą wtopę. Ludzie tak bardzo boją się zaawansowanego śledzenia przez giełdy, a sami strzelają sobie w kolano spinając swój adres publiczny z tożsamością w social mediach.
Kupujesz sobie ładną domenę ENS typu imienazwisko.eth? No to gratulacje, przypiąłeś łatkę do swojego głównego konta. Czasem wystarczy, że ziomek wrzuci na Discorda screena, że mu weszła transakcja życia, ale zapomni zblurować dokładnej kwoty z miejscami po przecinku i czasu operacji. Ktoś ogarnięty wpisuje te dane w szukajkę na blockchainie i cyk – w sekundę deanonimizuje twój portfel.
Zatem do rady o rozdzielaniu funduszy od poprzednika dodaję: regularnie czyść autoryzacje, nie ruszaj dziwnych tokenów z powietrza i nie chwal się screenami w necie. Tyle i aż tyle.
Zarabiaj na wzrostach i spadkach ⚡
Kontrakty z dźwignią, niskie prowizje i do 20 € za depozyt.












