Cześć wszystkim, mam spory problem z timingiem i muszę zapytać starych wyjadaczy. Serio, jak wybrać najlepszy moment złożenia zlecenia? Mam taką prywatną klątwę, że jak tylko wbijam z kasą na rynek, to wykres od razu leci w dół. Siedzę, analizuję te wszystkie kolorowe świeczki, patrzę na RSI, MACD i inne bajery, a i tak zawsze wchodzę w najgorszym możliwym czasie.

Zastanawiam się, czy macie jakieś swoje sprawdzone patenty na to. Czy u was ten najlepszy moment na złożenie zlecenia to kwestia czystej intuicji i wyczucia rynku, czy opieracie się twardo na jakichś konkretnych wskaźnikach? Bo szczerze mówiąc, to u mnie czekanie na idealny dołek kończy się zazwyczaj tym, że pociąg odjeżdża i łapie mnie gigantyczne FOMO. A jak wchodzę z buta zwykłym zleceniem rynkowym, to wiadomo – od razu korekta w twarz.

Może problemem jest to, że za bardzo kombinuję z limit orderami na wsparciach? Jak w ogóle podchodzicie do analizy przed samym kliknięciem „kup”? Chodzi mi o ten decydujący etap. Jak wybrać najlepszy moment złożenia zlecenia na giełdzie albo krypto, żeby zminimalizować ryzyko potężnego obsunięcia kapitału zaraz po starcie? Czy w ogóle istnieje w przyrodzie coś takiego jak idealny moment złożenia zlecenia, czy to tylko mit i liczy się tak njaprawdę wyłącznie zarządzanie pozycją i stop lossy później?

Dajcie znać jak to u was wygląda na co dzień, bo psycha mi powoli siada od tego ciągłego ucinania strat na samym wejściu. Z góry wielkie dzięki za każdą sensowną podpowiedź!

BYBIT.EU

Zarabiaj na wzrostach i spadkach ⚡

Kontrakty z dźwignią, niskie prowizje i do 20 € za depozyt.

Handluj na Bybit.eu