Siema, od jakiegoś czasu grzebię trochę w krypto i strasznie męczy mnie jedna kwestia. Wszyscy trąbią, żeby trzymać swoje środki pod kluczem, a z drugiej strony każdy z nas na co dzień używa MetaMasków, Phantomów i innych cudów. Zastanawia mnie, jak tak naprawdę od kuchni działa bezpieczeństwo portfeli przeglądarkowych? Przecież to są tylko małe wtyczki wpięte w chroma czy firefoxa, gdzie na sąsiednich kartach odpalamy setki innych, czasem mega podejrzanych stron.

Czy klucze prywatne są jakoś totalnie odizolowane od reszty przeglądarki i środowiska systemu? Gdzie dokładnie to wszystko się zapisuje na dysku? W jakimś zwykłym local storage, które pierwsza lepsza złośliwa strona może jakoś łatwo wyciągnąć, jeśli przypadkiem kliknę w trefny link na discordzie? Zawsze mnie ciekawiło, czy jak mam zainstalowane jakieś inne, totalnie śmieciowe rozszeżenia do przeglądarki, to one mogą mieć wgląd w to, co mieli mój portfel krypto.

Wiadomo, twój klucz to twój hajs, no ale na dobrą sprawę powierzamy ten klucz apce napisanej w JSie. Czy takie portfele przeglądarkowe szyfrują seed phrase wyłącznie za pomocą tego mojego prostego hasła, które wklepuję przy odblokowywaniu wtyczki? Jeśli ktoś tu ogarnia temat od strony devowej albo sam audytował kod takich apek, niech rzuci trochę światła na to, jak działa to całe bezpieczeństwo. Chcę po prostu ogarnąć, czy używanie gorącego portfela bez podpiętego sprzętowego ledgera to nie jest proszenie się o drenaż konta. Z góry wielkie dzięki za rozjaśnienie tematu!

BYBIT.EU

Zarabiaj na wzrostach i spadkach ⚡

Kontrakty z dźwignią, niskie prowizje i do 20 € za depozyt.

Handluj na Bybit.eu