Czy blockchain zmieni bankowość?
Siemka, słuchajcie, mam rozkminkę. Wszędzie trąbią o tym, czy blockchain zmieni bankowość, ale jak tak patrzę na to chłodnym okiem, to mam mieszane uczucia. Z jednej strony jakiś kryptoświrek z Twittera krzyczy, że banki zaraz upadną i wszyscy przejdziemy na portfele self-custody, a z drugiej idę do oddziału i pani w okienku dalej klepie coś w systemie, który pamięta lata 90.
Przecież wiadomo, że technologia blockchain to nie tylko samo krypto do spekulacji. Chodzi mi o te całe smart kontrakty, DeFi i totalne cięcie kosztów operacyjnych. Czy to faktycznie ma szansę wywalić tradycyjny system finansowy do góry nogami? Zobaczcie na takie przelewy Swift – idą czasem kilka dni i zżerają chore prowizje. Teoretycznie rozproszony rejestr mógłby to ogarnąć w parę sekund za ułamek centa.
Tylko wiecie, grube ryby raczej nie odpuszczą. Giganci finansowi już dawno testują swoje własne, zamknięte sieci, a banki centralne na potęgę kombinują z cyfrowymi walutami (CBDC). Więc wogóle jest sens wierzyć w jakąś oddolną rewolucję i totalną decentralizację? Może przyszłość bankowości to po prostu ten sam stary układ, tylko na nowym, znacznie szybszym silniku pod maską, do którego my i tak nie będziemy mieli kluczyków?
Jakie macie na to spojrzenie, zwłaszcza ci z was, co siedzą na co dzień w FinTechach albo dłubią w kodzie dla dużych instytucji? Czy blockchain w bankach to będzie realny gamechanger ułatwiający życie szarym ludziom, czy raczej korpo po prostu wchłoną ten patent, żeby jeszcze bardziej ciąć etaty na back-office? Dajcie znać, chętnie poczytam co o tym myślicie, bo temat mega mnie intryguje.
Zarabiaj na wzrostach i spadkach ⚡
Kontrakty z dźwignią, niskie prowizje i do 20 € za depozyt.
2 Odpowiedź
Siemka! Powiem Ci na wstępie, że trafiłeś w samo sedno z tym porównaniem do nowego silnika pod maską. Siedzę w branży FinTech od paru ładnych lat, często dłubię przy integracjach i jak słyszę te krzyki z Twittera, że jutro zamykają tradycyjne instytucje, to chce mi się śmiać. Rozkminiając czy blockchain zmieni bankowość, trzeba zejść na ziemię. On już to robi, tylko zupełnie inaczej, niż marzą o tym krypto-anarchiści.
Z punktu widzenia wielkiego korpo, rozproszony rejestr to po prostu genialna maszynka do cięcia kosztów. Widzisz panią w okienku, a z tyłu te ich systemy to często pudrowany trup pisany w Cobolu dekady temu. Wspomniałeś o SWIFT – no przecież to jest prehistoria. Skakanie kasy przez kilka banków korespondentów to jakiś nieśmieszny żart. Użycie nowej technologii do rozliczeń międzybankowych to czysta, brutalna optymalizacja. Zamiast czekać trzy dni robocze na przelew zagraniczny, masz settlement w kilka sekund. Taki to u nas potancjał na oszczędności. Ale uwaga – to nie będzie żaden publiczny chain typu Ethereum, gdzie każdy ziomek z ulicy ma wgląd w bloki. Grube ryby stawiają na prywatne, zamknięte sieci z dostępem tylko dla wybranych graczy.
I tu wjeżdżają na pełnej waluty CBDC. Zapomnij o totalnej decentralizacji. Cyfrowy pieniądz banku centralnego to pełna kontrola w rękach państwa. Wpływ technologii blockchain na finanse w wydaniu instytucjonalnym polega na wzięciu niezależnego patentu i ulepieniu z niego korporacyjnego narzędzia. Przyszłość sektora finansowego to po prostu taka specyficzna hybryda. Szary człowiek dostanie po prostu ładniejszą apkę na telefon, w której przelewy chodzą 24/7. Może nawet będą trochę tańsze, chociaż znając życie, to banki przytulą zaoszczędzony ułamek centa jako swój czysty zysk.
A co do tych smart kontraktów to sprawa jest jasna. Oczywiście, że wejdą na pełnej, bo to darmowy pracownik. Automatyzacja kredytów, ubezpieczeń czy weryfikacji KYC to kwestia czasu. Back-office faktycznie poleci na bruk w wielu miejscach, no bo po co trzymać armię ludzi do klepania zgód w systemie, skoro zaprogramowany kod robi to sam, bezbłędnie i nie bierze urlopu na żądanie.
Więc jak pytasz, jak ta cała cyfrowa transformacja banków uderzy w rynek, odpowiadam krótko. Dla Kowalskiego na froncie zmieni się niewiele, za to na zapleczu zajdzie totalne trzęsienie ziemi. Ulotna idea krypto pozostanie w małym bąbelku DeFi, a system ulepi z technologii rozproszonej własną twierdzę. Hajs będzie krążył szybciej, ale tak jak pisałeś – kluczyków do tego nowego silnika nigdy nie dostaniesz. Trzymaj się swoich portfeli self-custody, jeśli serio zależy Ci na byciu własnym bankiem!
Zarabiaj na wzrostach i spadkach ⚡
Kontrakty z dźwignią, niskie prowizje i do 20 € za depozyt.
Siema! Poprzednik fajnie opisał ten cały korporacyjny back-office, ale moim zdaniem omijamy tu jeden mega ważny wątek. Wszyscy gadają o szybszych przelewach i cięciu kosztów, a prawda jest taka, że przyszłość bankowości wcale nie rozbija się tylko o to, jak szybko hajs lata między instytucjami. Chodzi o to, czym te nasze konta w ogóle się staną.
Zastanawialiście się kiedyś nad tokenizacją aktywów z realnego świata (tzw. RWA)? Dla mnie to jest ta ukryta bomba. Zamiast trzymać w banku tylko fiaty, technologia blockchain pozwala wrzucić tam dosłownie wszystko. Wyobraź sobie, że w tej samej apce bankowej masz stówę na zakupy, ułamek fizycznej sztabki złota, stokenizowany akt własności twojego mieszkania i cyfrowy dowód tożsamości. Banki przestaną być tylko nudnym sejfem na wypłatę, a staną się hubami do zarządzania całym naszym majątkiem i tożsamością. Weryfikacja u notariusza? Zrobi to apka w tle w pięć sekund.
Inna sprawa, o której rzadko się mówi w kontekście tego, czy blockchain zmieni bankowość, to pieniądz programowalny oddany w ręce zwykłego usera. Poprzednik pisał o smart kontraktach wywalających ludzi z korpo. A co z nami na froncie? Kupujesz auto od jakiegoś losowego typa z neta. Dzisiaj puszczasz mu zwykły przelew i masz stresa, czy gość nie zniknie. W świecie opartym o rozproszony rejestr zapinasz to w banalny smart kontrakt. Kasa jest zamrożona na blockchainie i trafia do sprzedawcy poprostu w ułamku sekundy, w którym państwowy system potwierdzi cyfrowe przerejestrowanie wózka na ciebie. Zero ryzyka, zero drogich pośredników.
Do tego wjeżdża jeszcze ekonomia maszyn. Zaraz AI będzie płacić innemu AI. Twój smart dom zamawiający prąd z paneli sąsiada nie puści mu tradycyjnego przelewu w sesji Elixir, bo to abstrakcja. Tu będą latać ułamki centów rozliczane na chainie w czasie rzeczywistym.
Więc tak, banki pewnie zamkną nas w klatkach swoich prywatnych sieci, ale my też dostaniemy nowe zabawki. Pojęcie banku w starym stylu zniknie, bo finanse staną się niewidzialnym protokołem wtopionym w nasze życie. Trochę przerażające, ale z drugiej strony mega fascynujące.
Zarabiaj na wzrostach i spadkach ⚡
Kontrakty z dźwignią, niskie prowizje i do 20 € za depozyt.












