Hej, mam pewien problem i liczę na pomoc starych wyjadaczy. Dopiero raczkuję w temacie inwestowania i utknąłem na totalnej podstawie – mianowicie jak ustawić cenę zakupu na giełdzie, żeby nie wyjść na frajera?

Do tej pory klikałem po prostu kupno po każdej cenie (wiadomo, to całe PKC), ale naczytałem się na forach, że to proszenie się o kłopoty przy większej zmienności. W apce mojego brokera mam okienko na wpisanie własnego limitu ceny i tu pojawia się mój główny zgryz.

Jak wy w ogóle kalkulujecie ten limit? Chiałbym łapać fajne dołki, ale jak ustawię zlecenie kupna zbyt nisko, to mi go zwyczajnie nie zrealizuje i pociąg z zyskami odjedzie w siną dal. Z kolei jak wpiszę kwotę za blisko aktualnego kursu, to chyba nie ma to większego sensu, równie dobrze mógłbym brać wszystko od razu z rynku.

Macie jakieś konkretne patenty na trafne ustawienie ceny zakupu akcji? Patrzycie non stop w arkusz zleceń, szukacie wsparć na wykresach świecowych czy macie jakieś swoje żelazne zasady odnośnie widełek procentowych? Zastanawia mnie też, czy przy wielkich spółkach z USA (gdzie płynność jest wręcz kosmiczna) podejście do tego, po jakiej cenie kupić papiery, mocno różni się od naszej rodzimej giełdy.

Dajcie znać jak to u was wygląda w praktyce i jakimi kryteriami się kierujecie. Szkoda mi przepalać ciężko zarobiony hajs przez tak głupie błędy techniczne przy wpisywaniu cyferek na platformie, a mega mi zależy, żeby od początku robić to z głową. Każda podpowiedź dla zielonego będzie na wagę złota!

BYBIT.EU

Zarabiaj na wzrostach i spadkach ⚡

Kontrakty z dźwignią, niskie prowizje i do 20 € za depozyt.

Handluj na Bybit.eu