Jak ustawić cenę zakupu na giełdzie?
Hej, mam pewien problem i liczę na pomoc starych wyjadaczy. Dopiero raczkuję w temacie inwestowania i utknąłem na totalnej podstawie – mianowicie jak ustawić cenę zakupu na giełdzie, żeby nie wyjść na frajera?
Do tej pory klikałem po prostu kupno po każdej cenie (wiadomo, to całe PKC), ale naczytałem się na forach, że to proszenie się o kłopoty przy większej zmienności. W apce mojego brokera mam okienko na wpisanie własnego limitu ceny i tu pojawia się mój główny zgryz.
Jak wy w ogóle kalkulujecie ten limit? Chiałbym łapać fajne dołki, ale jak ustawię zlecenie kupna zbyt nisko, to mi go zwyczajnie nie zrealizuje i pociąg z zyskami odjedzie w siną dal. Z kolei jak wpiszę kwotę za blisko aktualnego kursu, to chyba nie ma to większego sensu, równie dobrze mógłbym brać wszystko od razu z rynku.
Macie jakieś konkretne patenty na trafne ustawienie ceny zakupu akcji? Patrzycie non stop w arkusz zleceń, szukacie wsparć na wykresach świecowych czy macie jakieś swoje żelazne zasady odnośnie widełek procentowych? Zastanawia mnie też, czy przy wielkich spółkach z USA (gdzie płynność jest wręcz kosmiczna) podejście do tego, po jakiej cenie kupić papiery, mocno różni się od naszej rodzimej giełdy.
Dajcie znać jak to u was wygląda w praktyce i jakimi kryteriami się kierujecie. Szkoda mi przepalać ciężko zarobiony hajs przez tak głupie błędy techniczne przy wpisywaniu cyferek na platformie, a mega mi zależy, żeby od początku robić to z głową. Każda podpowiedź dla zielonego będzie na wagę złota!
Zarabiaj na wzrostach i spadkach ⚡
Kontrakty z dźwignią, niskie prowizje i do 20 € za depozyt.
2 Odpowiedź
Siemka, dobrze że o to pytasz, bo walenie zleceń po każdej cenie (czyli to całe nieszczęsne PKC) to faktycznie proszenie się o kłopoty. Witam w klubie świadomych! Na start musisz wbić sobie do głowy jedno – giełda to nie jest uciekający pociąg, zawsze przyjedzie następny.
Zastanawiając się, jak ustawić cenę zakupu na giełdzie, musisz najpierw rozdzielić dwa światy: wielkich gigantów z USA i nasze lokalne podwórko. Przy spółkach z Wall Street (jakieś Apple czy Microsoft) płynność jest tak chora, że jak kupujesz z ręki za parę dolców, to PKC aż tak bardzo cię nie zaboli, choć i tak zawsze polecam wrzucić zlecenie z limitem. Ale na naszej GPW, a już nie daj Boże na NewConnect? Tam jak rzucisz zlecenie rynkowe, to przy szerokich spreadach zrealizuje cię po cenie, od której włosy stają dęba. Wyjdziesz na sporym minusie na samym starcie.
No to jak to ugryźć w praktyce i po jakiej cenie kupować akcje? Ja mam na to prosty patent. Nie gapię się w arkusz zleceń jak sroka w gnat, bo tam więksi gracze i tak często stawiają fałszywe zlecenia (tzw. straszaki), żeby ubrać ulicę. Odpalam sobie zwykły wykres i szukam najbliższego, w miarę sensownego poziomu wsparcia z ostatnich dni.
Jeśli widzę, że cena kilka razy odbijała się od równej stówy, to mój limit zlecenia ustawiam na przykład na 100,50 zł. Dlaczego akurat tak? Bo cwaniaków, którzy stawiają zlecenia na równiutkie 100 zł, jest masa i czasem kurs odbija minimalnie wyżej, nie zgarniając ich ofert. Lepiej zapłacić te 50 groszy więcej i mieć pewność, że papier wpadnie do portfela.
Nie miej spiny, że nie trafisz w sam idealny dołek. Celowanie w absolutne dno to mit, nikt tego nie potrafi robić w 100% trafnie. Ustalanie kursu wejścia to po prostu gra prawdopodobieństw. Jak wpiszesz kwotę, a rynek odjedzie bez ciebie – trudno, znajdziesz inną okazję. To naprwde lepsze niż kupowanie na samej górce tylko z powodu FOMO, czyli strachu, że ci coś ucieknie.
Z kolei jeśli ładujesz się w coś długoterminowo, nie musisz bawić się w aptekarza z dokładnością do grosza. Wtedy określenie własnego progu cenowego sprowadza się po prostu do ucięcia ryzyka. Chodzi o to, żeby w momencie kliknięcia „Kupuj” nie wpadł akurat jakiś rynkowy grubas i nie wywindował kursu o 3% w ułamku sekundy. Ustawiasz wtedy swój limit o ten ułamek procenta wyżej niż obecna cena rynkowa i masz święty spokój – chronisz się przed niespodziewanym poślizgiem.
Trzymaj się tej zasady: zrób prostą analizę, rozstaw pułapki cenowe tam, gdzie widać wsparcia na wykresie i zamknij apkę. Złapie to złapie, nie to nie. Wyrobisz w sobie dyscyplinę, a twój kapitał ci za to podziękuje. Powodzonka!
Zarabiaj na wzrostach i spadkach ⚡
Kontrakty z dźwignią, niskie prowizje i do 20 € za depozyt.
Poprzednik dobrze gada o wsparciach i omijaniu PKC szerokim łukiem, ale ja dorzucę do tego zupełnie inne podejście. Jak się zstanawiasz jak ustawić cenę zakupu na giełdzie, to dam ci radę, która dosłownie uratowała mój portfel i psychikę. Przestań szukać tego jednego, idealnego i magicznego strzału na dnie.
Wiesz jak to u mnie w praktyce wygląda? Zamiast ładować cały przygotowany hajs w jedno konkretne zlecenie, po prostu dzielę kapitał na paczki. To tak zwana metoda „na salami” albo wchodzenie transzami. Serio, to zmienia totalnie zasady gry i zdejmuje z ciebie presję. Załóżmy, że masz odłożone 5 kółek na konkretną spółkę, bo wierzysz w jej fundamenty. Nie wrzucasz wszystkiego na jeden poziom cenowy, bo rynek prawie zawsze cię zrobi w konia.
Ja to rozgrywam tak: pierwszą paczkę (np. 20% całej kasy) puszczam z limitem bardzo blisko obecnego kursu rynkowego. Robię to tylko po to, żeby zahaczyć się w papierze i nie mieć tego okropnego uczucia, że pociąg mi odjeżdża. Dopiero potem patrzę mocniej na wykres i szukam tych dołków, o których pisał ziomek wyżej. Tam ustawiam drugi limit na kolejne 30%.
A co z resztą kasy? Tu wjeżdża mój ulubiony patent. Ustawiam swój własny próg cenowy chamsko nisko, na poziomach, gdzie wydaje się, że kurs w życiu nie dotrze. I wiesz co? Przy jakiejś losowej panice na rynku, złych danych z gospodarki albo po prostu chwilowej czkawce giełdy, potrafi zrealizować takie zlecenie z kosmosu, a ty masz akcje za totalny bezcen. W ten sposób optymalne ustawienie ceny zakupu akcji to u mnie nie jest pojedynczy strzał snajpera, tylko rozstawienie szerokiej siatki. Złapie to złapie.
Z kolei jeśli interesuje cię tylko długi termin i chcesz zbierać te gigantyczne amerykańskie molochy na emeryturę, to w ogóle odpuść sobie ciągłe wpatrywanie się w świeczki. Przy horyzoncie 10 czy 15 lat to, po jakiej cenie kupować akcje dzisiaj z dokładnością do paru centów, kompletnie traci znaczenie. Odpalasz sobie po prostu cykliczne zakupy za stałą kwotę co miesiąc (poczytaj o strategii DCA) i ciągle uśredniasz. Raz kupisz drożej, raz taniej na jakiejś potężnej obsuwie. Masz wtedy absolutnie święty spokój, nie gapisz się w apkę brokera co pięć minut i możesz zająć się życiem. Rozbijaj zlecenia, nie wywalaj od razu całej amunicji na jeden strzał i będzie dobrze!
Zarabiaj na wzrostach i spadkach ⚡
Kontrakty z dźwignią, niskie prowizje i do 20 € za depozyt.










![[Resizer.in]-635fb2b76f173 [Resizer.in]-635fb2b76f173](https://www.kryptoporadnik.pl/wp-content/uploads/2022/10/Resizer.in-635fb2b76f173-e1667216089695-75x75.jpg)

