Siema wszystkim. Mam mega rozkminę i potrzebuję porady od kogoś, kto ogarnia cyberbezpieczeństwo bardziej niż ja. Zastanawiam się, czy logowanie przez publiczne Wi-Fi do giełdy jest bezpieczne?

Często latam albo siedzę po jakichś kawiarniach i korci mnie, żeby sprawdzić, co tam się dzieje na moich portfelach. Głównie krypto, ale też trochę tradycyjnych akcji. Zazwyczaj mam odpalonego neta z telefonu, ale jak brakuje zasięgu, to po prostu łapię darmowe Wi-Fi z lotniska czy galerii. Wiem, że logowanie do giełdy na takich otwartych hotspotach to podobno proszenie się o kłopoty. Słyszałem o atakach typu man-in-the-middle i wyciąganiu haseł z ruchu sieciowego.

Ale z drugiej strony apki giełdowe i przeglądarki mają teraz przecież to całe szyfrownaie SSL, no i mam wszędzie odpalone 2FA, zazwyczaj przez zewnętrzną apkę uwierzytelniającą, a nie SMS.

Czy to mi wystarczy do obrony? Jak to w ogóle w praktyce wygląda?

Czy ktoś z was stracił kiedyś hajs tylko przez to, że podpiął się pod publiczne sieci? Zastanawia mnie też, czy dobry płatny VPN załatwia sprawę w 100% i można wtedy handlować z kawiarni bez stresu? A może lepiej kategorycznie odpuścić temat, zacisnąć zęby i czekać na zaufane połączenie, nawet jak rynek akurat leci na łeb na szyję i trzeba szybko ciąć straty? Dajcie znać, jak wy do tego podchodzicie na co dzień, bo nie uśmiecha mi się obudzić z wyzerowanym kontem po jednym espresso na mieście. Z góry wielkie dzięki za pomoc!

BYBIT.EU

Zarabiaj na wzrostach i spadkach ⚡

Kontrakty z dźwignią, niskie prowizje i do 20 € za depozyt.

Handluj na Bybit.eu