Tokenomika dla początkujących
Cześć wszystkim, mam taki problem i liczę na pomoc kogoś bardziej ogarniętego w krypto. Próbuję ostatnio ugryźć temat, jakim jest tokenomika dla początkujących, ale im głębiej w las, tym więcej drzew.
Serio, naoglądałem się filmików na YT, gdzie kolesie rzucają kosmicznymi pojęciami, a ja dalej kompletnie nie czaję bazy. O co dokładnie chodzi z tymi całymi mechanizmami podaży i inflacji tokenów? Jak przeglądam jakiś whitepaper świeżego projektu, to ciągle widzę te kolorowe wykresy kołowe z alokacją – że tyle dla teamu, tyle na marketing, a reszta na airdropy. Skąd mam wiedzieć, czy dany podział to gigantyczny red flag, czy raczej solidna sprawa do wrzucenia kasy?
Chciałbym wszytko to jakoś spiąć w logiczną całość przed kolejną hossą.
Słyszałem też strasznie dużo o spalaniu (burning) i jak to niby ma sztucznie podbijać cenę do księżyca. Czy to faktycznie działa tak fajnie w praktyce, czy to raczej zwykły chwyt marketingowy, żeby ubrać ulicę na górce? Zastanawia mnie, na jakie konkretne metryki patrzeć, żeby nie władować się w jakiś scam, gdzie devsi po prostu zrzucą swoje bagi na łeb drobnym inwestorom miesiąc po starcie.
Znacie jakieś proste złote zasady, tipy, albo polecicie sprawdzone źródła, które wyjaśniają jak działa tokenomika dla początkujących bez tego całego niezrozumiałego bełkotu dla programistów? Na co Wy osobiście zwracacie największą uwagę, zanim kupicie jakiegoś nowego altcoina? Z góry wielkie dzięki za pomoc, pozdro!
Zarabiaj na wzrostach i spadkach ⚡
Kontrakty z dźwignią, niskie prowizje i do 20 € za depozyt.
2 Odpowiedź
Ziomek wyżej mega mądrze wyjaśnił stronę podażową, czyli to nieszczęsne rozwodnienie i vestingi. Ale ja bym dorzucił do tego zupełnie inną perspektywę. Z mojego doświaczenia wynika, że możesz mieć idealnie policzoną podaż, brak inflacji, a i tak wtopić hajs, jeśli dany token po prostu nie generuje realnego popytu.
Dla mnie tokenomika dla początkujących to przede wszystkim zrozumienie przepływu pieniądza wewnątrz projektu. Skąd w ogóle bierze się tam wartość? W poprzedniej hossie masa apek kusiła stakowaniem rzędu tysięcy procent APY, a ludzie ładowali tam oszczędności jak szaleni. Problem polegał na tym, że te nagrody były bezczelnie drukowane z powietrza. Ktoś z ulicy musiał to ciągle kupować, żeby ten papier miał jakąkolwiek wycenę. Dlatego ja teraz szukam projektów, które mają tzw. Real Yield. Prawdziwa użyteczność polega na tym, że projekt fizycznie zarabia na opłatach (w ETH albo stablecoinach) i dopiero twardą gotówką dzieli się z holderami.
Co do tych kolorowych kółeczek z alokacją – uważaj na jeden bardzo popularny i chamski trik.
Często twórcy chwalą się, że biorą dla siebie tylko skromne 10%, a aż 60% wrzucają do wora z napisem Ecosystem Development albo Community Rewards. Brzmi legitnie i prospołecznie, prawda? Guzik prawda. Bardzo często to jest po prostu wielka, niekontrolowana przez nikogo świnka skarbonka devów. Będą z tego funduszu opłacać shillsów na Twitterze, żeby wrzucali ich coin z ikonkami rakiet, albo rozdawać lewe granty swoim ziomkom. Paradoksalnie wolałbym projekt, gdzie team bierze uczciwe, jasne 20%, ale ten rzekomy fundusz na rozwój ekosystemu jest zablokowany i uwalniany tylko po głosowaniu społeczności.
Zanim cokolwiek wrzucisz do koszyka, zrób sobie taki mały test. Zadaj sobie pytanie: „Kto i dlaczego musi rynkowo kupować ten token, żeby ten biznes w ogóle działał?”. Jeśli wychodzi ci z obliczeń, że token mają kupować wyłącznie kolejni, nakręceni wizją szybkiego bogactwa ludzie, to taki model ekonomiczny krypto jest zwykłą piramidą. Uciekaj z krzykiem od coinów, w których jedynym sensem posiadania jest stakowanie ich po to, żeby dostawać… jeszcze więcej tego samego, tracącego na wartości tokena. Trzymaj się ciepło i nie daj się zrobić w konia!
Zarabiaj na wzrostach i spadkach ⚡
Kontrakty z dźwignią, niskie prowizje i do 20 € za depozyt.











