Cześć wszystkim, mam niezłą zagwozdkę i liczę na wasze doświadczenie w temacie. Ostatnio trochę więcej siedzę w krypto, udało się wykręcić fajny plus i chciałem zrealizować zyski, ale naczytałem się strasznych historii o blokadach rachunków. Powiedzcie mi z własnej praktyki: jak w ogóle rozmawiać z bankiem o przelewach kryptowalutowych, żeby nie wpaść na jakąś minę?

Chodzi mi konkretnie o sytuacje, gdy robicie grubsze przelewy z giełdy i wypłacacie fiaty z powrotem na swoje główne konto. Wiadomo, algorytmy AML są teraz mega czułe i rzucają flagami na prawo i lewo. Nagle dzwoni do ciebie gość z działu bezpieczeństwa i co mu gadać? Przyznać się wprost, że to kapitał z handlu krypto, czy jakoś owijać w bawełnę? Zastanawiam się, czy komuś z was naprawde zablokowali kiedyś środki za takie akcje, czy to tylko mity z neta.

Słyszałem, że niektóre nasze rodzime banki z automatu zrywają umowę z klientem, jak tylko zobaczą nazwę znanej giełdy w tytule przelewu. Jak się przygotować do takiej gadki z konsultantem? Mam trzymać pod ręką pełną historię transakcji z giełdy, jakieś screeny z portfeli, czy od razu walić im na maila rozliczony PIT, żeby udowodnić, że wszystko jest w 100% legitne i zgłoszone do skarbówki?

Będę mega wdzięczny za info, jak u was w praktyce wyglądało tłumaczenie się z przelewów kryptowalutowych. Lepiej samemu zadzwonić wcześniej na infolinię i uprzedzić o większym przelewie, czy po prostu kliknąć wypłatę, zaparzyć melisę i czekać na to, co się stanie? Dajcie znać, jakie macie patenty!

BYBIT.EU

Zarabiaj na wzrostach i spadkach ⚡

Kontrakty z dźwignią, niskie prowizje i do 20 € za depozyt.

Handluj na Bybit.eu