Siema wszystkim. Mam mega rozkminę, bo od dłuższego czasu śledzę te całe kryptowaluty i ciągle słyszę skrajne opinie od dwóch obozów. Jedni krzyczą, że krypto to jedyne prawdziwe pieniądze odporne na inflację, a zwykłe fiaty to śmieć i ciągły dodruk. Drudzy twierdzą, że to po prostu wielkie internetowe kasyno.

No bo tak na chłopski rozum – czy kryptowaluty faktycznie pełnią już rolę normalnej waluty? Jasne, król bitcoin, ether czy inne altcoiny pompują portfele, ale weźcie spróbujcie tym zapłacić za bułki w osiedlowym sklepie albo ogarnąć rachunek za prąd bez jakichś dzikich kombinacji i przewalutowań przez giełdy. Zastanawiam się, gdzie właściwie leży ta cienka granica między użytecznym środkiem płatniczym a zwykłym aktywem do spekulacji. Przecież żeby coś uznać za realny pieniądz, powinno to jakoś stabilnie trzymać swoją wartość. A na rynku krypto kursy latają jak szalone od jednego tweeta znanego miliardera. Rano masz na sushi, a wieczorem ledwo starcza na zupkę chińską.

Z drugiej strony nie da się ukryć rosnącej adopcji. W takim Salwadorze btc działa oficjalnie, ludzie mają specjalne karty płatnicze podpięte bezpośrednio pod apki. Ale czy sam ten fakt sprawia, że to już pełnoprawny pieniądz? Czy dopóki państwa nie rzucą swoich twardych regulacji, to te wirtuane monety pozostaną tylko cyfrową zabawką dla krypto-bractwa szukającego szybkich zysków?

Traktujecie swoje portfolio jako bezpieczną przystań finansową i realny hajs, czy raczej jako kupon na loterię, żeby kiedyś kupić to mityczne lambo? Chętnie poczytam wasze opinie, bo sam już nie wiem co o tym myśleć i mam niezły mętlik w głowie.

BYBIT.EU

Zarabiaj na wzrostach i spadkach ⚡

Kontrakty z dźwignią, niskie prowizje i do 20 € za depozyt.

Handluj na Bybit.eu