Co to jest slippage?
Siema, mam mega zagwozdkę z tym całym tradingiem i muszę o coś zapytać starych wyjadaczy. Wczoraj wchodziłem w pozycję na krypto, klikam „Kupuj” po konkretnej cenie, a tu nagle system realizuje mi zlecenie o wiele drożej. Wtf? Zrobiłem szybki research na forach i wszędzie przewija się to jedno magiczne hasło. Powiecie mi tak na chłopski rozum, co to jest slippage?
Czytam te mądre definicje, że to jakiś poślizg cenowy między oczekiwaną ceną zlecenia a tą, po której faktycznie zostaje ono zrealizowane. Ale kurde, jak to wogóle możliwe przy tak szybkich serwerach? Czy to po prostu brokerzy i giełdy lecą w kulki, specjalnie opóźniając egzekucję, żeby nas wydoić z kasy, czy faktycznie płynność rynku robi tu aż taką gigantyczną różnicę?
I najważniejsze – jak się przed tym skutecznie bronić? Widziałem opcje ustawiania limit orders, ale z drugiej strony, jak rynek leci na łeb na szyję i jest pompa, to takie zlecenie może po prostu nie wejść i zostaję na peronie. Ktoś mi wczoraj tłumaczył, że przy dużych wahaniach na wykresach slippage to totalna norma. Tylko bez przesady… Ten cholerny poślizg cenowy zjadł mi lwią część wypracowanego profitu z tranzakcji, a przecież nie obracam jakimiś milionowymi kwotami.
Jakie macie na to sprawdzone patenty w swoim tradingu? Zmienić platformę na taką z lepszym arkuszem zleceń, omijać szerokim łukiem handel w trakcie publikacji grubych danych makro, używać konkretnych ustawień tolerancji cenowej, czy po prostu zacisnąć zęby i wrzucić ten cały slippage w stałe koszta zabawy na giełdzie? Będę mega wdzięczny za każde łopatologiczne wyjaśnienie tematu!
Zarabiaj na wzrostach i spadkach ⚡
Kontrakty z dźwignią, niskie prowizje i do 20 € za depozyt.
2 Odpowiedź
Siema! Znam ten ból aż za dobrze, każdy przez to przechodził na początku. Odpowiadając na twoje pytanie tak wprost: to, co cię spotkało, to klasyczny poślizg cenowy.
Wyobraź sobie, że stoisz na bazarze i ktoś krzyczy „sprzedam bitcoina za stówę!”. Ty krzyczysz „biorę!”, ale zanim dobiegniesz z kasą, ten gość już to opchnął komuś innemu, a następny w kolejce woła już sto pięćdziesiąt. Ty miałeś wciśnięty przycisk kupna po cenie rynkowej (tak zwany market order), więc system automatycznie złapał tę gorszą ofertę, żeby tylko zrealizować twoje zlecenie.
Więc jeśli zastanawiasz się, co to jest slippage – to po prostu ta chamska różnica w cenie między tym, co widziałeś na ekranie klikając myszką, a tym, co faktycznie dostałeś w arkuszu zleceń. I nie, to rzadko jest wina tego, że serwery są za wolne. Problem polega na tym, że rynek krypto to mega dziki i szybki organizm. Kiedy wjeżdża gruba pompa albo nagły zrzut, tysiące ludzi i botów klika to samo w ułamku sekundy. Płynność wyparowuje z order booka w mgnieniu oka, powstaje luka cenowa i giełda łapie cokolwiek, co zostało na drabince, żeby zamknąć twoją transakcję.
Czy giełdy lecą w kulki? Na wielkich molochach raczej nie, tam poślizgi wynikają z czystej fizyki rynku. Ale na małych platformach z pustym arkuszem albo na DEX-ach różnica między ceną oczekiwaną a tą z egzekucji potrafi wyczyścić portfel.
Jak się przed tym bronić? Nie ma magicznego guzika, ale mam kilka patentów z własnego podwórka. Po pierwsze, limit orders. Piszesz, że boisz się zostać na peronie. Spoko, to jest ryzyko. Ale zastanów się jak trader, co wolisz – przegapić pociąg i zachować hajs na inną okazję, czy wbić się do niego w biegu i zapłacić za bilet trzykrotnie drożej? Ja używam zleceń rynkowych tylko wtedy, gdy płynność na danej monecie jest gigantyczna i wiem, że ewentualny poślizg zje mi ułamki procenta. Przy małych altcoinach walenie z marketa to samobójstwo.
Druga sprawa to ustawienia tolerancji cenowej na giełdach zdecentralizowanych typu Uniswap. Masz tam zębatkę, gdzie wpisujesz maksymalny dopuszczalny slippage. Jeśli dasz np. 1%, a rynek ucieknie mocniej, zlecenie po prostu nie wejdzie. Lepiej zapłacić za sam fail transakcji niż stracić lwią część profitu na słabym kursie.
Co do danych makro – omijaj je szerokim łukiem, jeśli grasz z palca. Kiedy wjeżdża np. inflacja z USA, algorytmy wycofują płynność z rynku. Spread rozjeżdża się jak guma od gaci, więc opóźnienie egzekucji i wtopa na cenie są gwarantowane.
Napewno musisz traktować to zjawisko jako koszt prowadzenia tego biznesu, ale z głową. Zmień nawyki, przestań ładować się z marketu w mało płynne coiny i zacznij szanować zlecenia z limitem. Powodzenia stary, z czasem wejdzie ci to w krew!
Zarabiaj na wzrostach i spadkach ⚡
Kontrakty z dźwignią, niskie prowizje i do 20 € za depozyt.
Siema! Poprzednik świetnie rozpykał temat od strony wchodzenia na rynek, ale dorzucę wam zupełnie inną perspektywę. Wszyscy zawsze płaczą na slippage przy zakupach, a prawda jest taka, że najgorszy rzeźnik czeka na ciebie przy ewakuacji z rynku.
Wyobraź sobie, że lecisz na ładnym plusie i masz ustawiony klasyczny Stop Loss, żeby chronić zyski. Rynek nagle robi gwałtowny zrzut. Cena łapie twój poziom i boom – system wywala cię z pozycji. Sęk w tym, że Stop Loss to w większości przypadków zwykłe zlecenie market odpalane z opóźnionym zapłonem. Jak leci gruba krew i jest rynkowa panika, twój SL aktywuje się w tym samym ułamku sekundy, co zlecenia tysięcy innych leszczy. Płynność w arkuszu dosłownie wyparowuje, a ty oddajesz swoje bagi na samym dnie tego chwilowego dołka. Zjadasz potężny poślizg cenowy nie przy wchodzeniu, a paradoksalnie próbując ratować kapitał.
Druga sprawa – pytałeś o te szybkie serwery i czy platformy lecą w kulki. Zdziwisz się, ale tu faktycznie jest drugie dno. Ty klikasz myszką i masz mikrolaga na domowym łączu, a po drugiej stronie kabla siedzą boty HFT od grubasów. Zanim twój sygnał w ogóle doleci na giełdę, te algorytmy potrafią wyłapać duży ruch w sieci, zdjąć swoją płynność z order booka i ustawić się o ułamek centa gorzej dla ciebie. To klasyczny front-running. Więc to rzadko sama giełda cię kroi, tylko podpięte pod nią cwaniaki z superszybkimi botami brutalnie cię wyprzedzają.
Jak ja to ogarniam u siebie? Przestałem używać twardych Stop Lossów rynkowych na szalonych altcoinach. Zamiast tego stosuję zlecenia Stop-Limit. Mówię giełdzie: „jak cena spadnie do 100, wystaw moje zlecenie sprzedaży, ale absolutnie nie taniej niż po 98″. Wiadomo, ryzykujesz, że przy pionowym spadku kursu oferta zostanie przeskoczona, ale przynajmniej chronisz się przed bandycką luką rzędu 20%.
Kolejny patent to zwykłe dzielenie wejść i wyjść. Jak nie ładujesz się w wykres całym depo na raz, tylko rozbijasz to na mniejsze kawałki, to ten cały problem przy pojedynczej transkacji rozkłada ci się na sensowną średnią i przestaje tak boleć. Czasem lepiej wbić się na trzy razy, niż zrzucić wielką bombę na płytki arkusz i patrzeć jak hajs paruje. Trzymaj się tam i powodzonka!
Zarabiaj na wzrostach i spadkach ⚡
Kontrakty z dźwignią, niskie prowizje i do 20 € za depozyt.











