Siema, mam mega zagwozdkę z tym całym tradingiem i muszę o coś zapytać starych wyjadaczy. Wczoraj wchodziłem w pozycję na krypto, klikam „Kupuj” po konkretnej cenie, a tu nagle system realizuje mi zlecenie o wiele drożej. Wtf? Zrobiłem szybki research na forach i wszędzie przewija się to jedno magiczne hasło. Powiecie mi tak na chłopski rozum, co to jest slippage?

Czytam te mądre definicje, że to jakiś poślizg cenowy między oczekiwaną ceną zlecenia a tą, po której faktycznie zostaje ono zrealizowane. Ale kurde, jak to wogóle możliwe przy tak szybkich serwerach? Czy to po prostu brokerzy i giełdy lecą w kulki, specjalnie opóźniając egzekucję, żeby nas wydoić z kasy, czy faktycznie płynność rynku robi tu aż taką gigantyczną różnicę?

I najważniejsze – jak się przed tym skutecznie bronić? Widziałem opcje ustawiania limit orders, ale z drugiej strony, jak rynek leci na łeb na szyję i jest pompa, to takie zlecenie może po prostu nie wejść i zostaję na peronie. Ktoś mi wczoraj tłumaczył, że przy dużych wahaniach na wykresach slippage to totalna norma. Tylko bez przesady… Ten cholerny poślizg cenowy zjadł mi lwią część wypracowanego profitu z tranzakcji, a przecież nie obracam jakimiś milionowymi kwotami.

Jakie macie na to sprawdzone patenty w swoim tradingu? Zmienić platformę na taką z lepszym arkuszem zleceń, omijać szerokim łukiem handel w trakcie publikacji grubych danych makro, używać konkretnych ustawień tolerancji cenowej, czy po prostu zacisnąć zęby i wrzucić ten cały slippage w stałe koszta zabawy na giełdzie? Będę mega wdzięczny za każde łopatologiczne wyjaśnienie tematu!

BYBIT.EU

Zarabiaj na wzrostach i spadkach ⚡

Kontrakty z dźwignią, niskie prowizje i do 20 € za depozyt.

Handluj na Bybit.eu