Kryptowaluty dla totalnie zielonych: przewodnik krok po kroku
Cześć wszystkim, od dłuższego czasu mega mnie kusi temat krypto, ale powiem szczerze – jestem w tym zupełnie zielony.
Słyszę ciągle o Bitcoinie, hossie, jakichś airdropach i kopaniu, ale dla mnie to na razie czarna magia. Zanim wpakuję tam jakiekolwiek oszczędności, potrzebuję żeby ktoś ogarnięty rzucił mi jakiś sensowny przewodnik krok po kroku. Jak mądrze wejść w kryptowaluty dla totalnie zielonych? Od czego wogóle zacząć, żeby nie wtopić kasy pierwszego dnia?
Gdzie założyć ten cały portfel i czym się właściwie różni gorący od zimnego? (tylko błagam, tłumaczcie jak chłopu na miedzy, bez technicznego bełkotu o łańcuchach bloków). Która giełda jest legitna i w miarę intuicyjna dla kogoś, kto dopiero startuje? Binance, Kraken, czy może coś z polskiego podwórka? Chcę na początku kupić na próbę trochę BTC i Ethereum, żeby po prostu obczaić mechanizmy giełdowe i zobaczyć z czym to się je.
W necie jest tona materiałów, ale większość twórców zakłada, że już znasz slang i wiesz o co kaman. A ja potrzebuję czystej łopatologii. Jakie błędy nowicjuszy omijać szerokim łukiem? Macie jakiś swój sprawdzony algorytm działania dla początkujących? Taki wiecie, od a do z – jak wpłacić PLN, jak kupić krypto, gdzie to potem trzymać żeby nikt mi tego nie zwinął i jak docelowo wypłacić zysk na normalne konto w banku.
Z góry dzięki za każdą wskazówkę, ratujecie mi życie i portfel!
Zarabiaj na wzrostach i spadkach ⚡
Kontrakty z dźwignią, niskie prowizje i do 20 € za depozyt.
2 Odpowiedź
Siema! Mega dobrze, że najpierw pytasz, a potem wpłacasz, bo w krypto na starcie bardzo łatwo popłynąć. Sam byłem kiedyś w tym samym miejscu co ty i rwałem włosy z głowy od tych wszystkich trudnych pojęć. Żadne tam skomplikowane algorytmy, lecimy z konkretem – taki poradnik jak zacząć na chłopski rozum, żebyś miał z tego fun, a nie stres.
Zacznijmy od tego, gdzie w ogóle kupić te pierwsze monety. Jeśli twoje pierwsze kroki w krypto opierają się na polskich złotówkach (PLN), to najprościej będzie ci założyć konto na Binance albo Zondacrypto (kiedyś BitBay). Zonda ma fajną opcję dla nas, bo wpłacasz po prostu blikiem albo szybkim przelewem z naszego polskiego banku. Zakładasz konto, robisz standardową weryfikację dowodem (tzw. KYC, muszą to robić wszystkie legalne giełdy) i wpłacasz kasę. Binance to światowy moloch, tam też kupisz krypto za PLN z karty, ale panel ma tyle opcji, że na starcie może lekko przytłoczyć. W każdym razie obie opcje są bezpieczne. Kupujesz BTC albo ETH dosłownie klikając „kup”, wpisujesz ile złotówek chcesz wydać i po robocie.
Teraz ten cały portfel, o który pytasz. Wyobraź to sobie tak: gorący portfel (hot wallet) to po prostu apka w telefonie, program na kompie albo twoje konto na giełdzie. Jest non-stop podłączony do neta. Mega wygodny do handlu tu i teraz, ale wiadomo – jak coś jest w sieci, to oszuści mają ułatwione zadanie. Z kolei zimny portfel (cold wallet) to fizyczne urządzenie, wygląda jak zwykły pendrive (np. sprzęt od Ledgera). Przelewasz tam swoje krypto, odpinasz od kompa, chowasz do szuflady i nikt ci tego z poziomu internetu nie zawinie. Jak ogarnąć te wirtualne waluty od zera z głową? Jeśli kupujesz na próbę za kilka stówek, śmiało trzymaj to na giełdzie, żeby zczaić jak to działa. Szkoda kasy na dedykowanego pendrive’a za 400 zł, żeby chronić 100 zł. Zimny portfel kupisz, jak załapiesz bakcyla i wejdziesz w konkretne kwoty.
Czego unikać jak ognia? Główny błąd nowicjuszy to FOMO (strach, że okazja ucieka), czyli kupowanie na górce, bo wszyscy w robocie o tym gadają i cena leci w kosmos. Wchodź tylko na spokojnie. Druga zasada: nie klikaj w żadne linki z maili o darmowych tokenach czy blokadzie konta. Nikomu też nigdy nie podwawaj swoich haseł ani seeda (takiego ciągu 12 czy 24 słów, który dostaniesz przy zakładaniu własnego portfela na telefonie). To jest dosłownie jedyny klucz do twojego sejfu.
A jak już zrobisz zysk i zechcesz to wypłacić? Zwykła sprawa, robisz wszystko odwrotnie. Sprzedajesz swoje Bitcoiny do PLN bezpośrednio na giełdzie, klikasz opcję wypłaty na swoje konto bankowe i zazwyczaj w jeden dzień roboczy masz kasę. Taki krótki poradnik krok po kroku to twoja baza. Wejdź sobie za stówkę, popatrz jak wykresy latają, przetestuj przyciski. Powodzenia, będzie dobrze!
Zarabiaj na wzrostach i spadkach ⚡
Kontrakty z dźwignią, niskie prowizje i do 20 € za depozyt.
Cześć! Ziomek wyżej świetnie wyjaśnił technikalia, więc ja nie będę dublował tematu zakładek na giełdach czy zakładania portfeli. Skupię się na czymś zupełnie innym, co mi na samym początku zjadło najwięcej nerwów i realnej kasy. Chodzi o psychikę i podatki.
Słuchaj, jako świeżak masz w zasadzie zerowe szanse, żeby wejść na giełdę i idealnie „kupić w dołku i sprzedać na górce”. Zamiast gapić się w wykresy jak sroka w gnat i stresować każdym spadkiem, obczaj sobie metodę DCA (Dollar Cost Averaging). Brzmi to jak jakiś trudny, finansowy slang, a to najzwyczajniejsze w świecie uśrednianie ceny. Ustalasz sobie na sztywno, że np. w każdy pierwszy wtorek miesiąca kupujesz Bitcoina za równe 100 zł. Nieważne, czy w wiadomościach trąbią o hossie, czy o całkowitym krachu – po prostu logujesz się i klikasz kup. W ten sposób omijasz stres i uśredniasz ryzyko. To moim zdaniem najmądrzejszy przewodnik krok po kroku dla kogoś, kto chce po prostu inwestować i spać spokojnie.
Druga mega ważna sprawa – omijaj szerokim łukiem wszystkich naganiaczy z TikToka, Twittera czy YouTube’a. Będą ci wciskać cudowne monety z pieskiem albo memiczną żabą, które rzekomo zrobią z ciebie milionera w tydzień. Jak chcesz mądrze wejść w kryptowaluty dla totalnie zielonych i nie zbankrutować, trzymaj się żelaznej zasady: na start bierzesz tylko BTC, ewentualnie trochę ETH na próbę. Reszta rynku to dla nowicjusza czyste kasyno. Ja swój pierszy tysiąc straciłem właśnie na takich „perełkach”, które według jakiegoś youtubera miały natychmiast wystrzelić w kosmos. Gucio prawda, dzisiaj te tokeny leżą na moim gorącym portfelu i są warte równe zero.
I na sam koniec gwóźdź programu, o którym w internecie mało kto mówi w euforii zarabiania – skarbówka.
Kiedy już przyjdzie ten moment, że połączysz kropki, wykręcisz fajny zysk i klikniesz wypłatę na swoje zwykłe konto w banku… pamiętaj o rozliczeniu. W naszym kraju płaci się 19% podatku od zysków z krypto. Zrób sobie od razu przysługę i wpisuj w najzwyklejszego Excela każdą wpłaconą złotówkę z banku i każdą wypłaconą. Zaoszczędzisz sobie płaczu, jak za rok czy dwa przyjdzie do wypełniania PIT-u, bo inaczej będziesz musiał przekopywać historię na giełdzie.
Traktuj krypto na początku jak wirtualną świnkę skarbonkę, do której wrzucasz kasę, jakiej nie żal ci stracić. Jak wartość twojego portfela spadnie nagle o 20% w jeden dzień, to wyłącz apkę i idź na spacer – w tym świecie to po prostu nudny wtorek. Trzymaj się tam!
Zarabiaj na wzrostach i spadkach ⚡
Kontrakty z dźwignią, niskie prowizje i do 20 € za depozyt.












