Cześć wszystkim, od jakiegoś czasu siedzę w krypto i mam trochę wolnych coinów. Pomyślałem, że głupio tak kisić ten hajs na koncie, skoro może na siebie pracować. No i tu pojawia się mój główny dylemat: jak wybrać giełdę pod staking tak, żeby narpawdę miało to ręce i nogi? A przy okazji, żeby nie obudzić się z ręką w nocniku, kiedy platforma nagle zablokuje wypłaty?

Wiadomo, Binance, Kraken czy inne duże molochy prześcigają się teraz w ofertach. Ale te ich procenty potrafią się zmieniać z dnia na dzień. Zastanawiam się, na co wy najbardziej patrzycie, robiąc research? Czy interesuje was tylko to, która giełda do stakingu sypie największym APY dla danego tokena, czy mocno sprawdzacie lock-up period? Słyszałem o akcjach, gdzie ludzie mieli zamrożone krypto akurat jak rynek zaczął lecieć na łeb, no i nie mogli uciec na fiaty. Trochę słaba opcja.

Zdaję sobie sprawę, że staking kryptowalut u zewnętrznego dostawcy to klasyczne łamanie zasady „not your keys, not your coins”. Ale szczerze mówiąc, jestem chyba po prostu za leniwy na ogarnianie własnych nodów czy delegowanie bezpośrednio z portfeli sprzętowych. Zdecydowanie wygodniej mieć to wszystko pod ręką na jednym koncie.

Jak wy to obecnie rozgrywacie? Która platforma ma według was najbardziej sensowny stosunek ryzyka do zarobku na ten moment? Odpuśćmy sobie te całe no-name’owe dexy obiecujące z kosmosu 100% zysku rocznie, bo to śmierdzi rug pullem na kilometr. Dajcie znać, czym się kierujecie przy wyborze i gdzie najlepiej wrzucić trochę bagów, z góry wielkie dzięki za pomoc!

BYBIT.EU

Zarabiaj na wzrostach i spadkach ⚡

Kontrakty z dźwignią, niskie prowizje i do 20 € za depozyt.

Handluj na Bybit.eu