Domena internetowa w świecie e-commerce. Jak ją chronić?

Domena internetowa w świecie e-commerce. Jak ją chronić?

Komunikaty firm
31 grudnia, 2022
32
20221230144927_pexels-photo.jpg

Coraz więcej biznesów na dobre przeniosło się do sieci. Nic dziwnego – po okresie pandemii klienci zrobili się bardzo wygodni. Dużo łatwiej zamówić ogromną paczkę, którą przyniesie kurier niż biegać po galerii handlowej. W związku z tym domeny stały się szczególnie cenne. Jak zatem skutecznie i mądrze je chronić? Czy zawsze rejestracja w Urzędzie Patentowym całego adresu domeny jest ekonomicznie opłacalna? Jeżeli interesują Cię odpowiedzi na te pytania, koniecznie przeczytaj poniższy artykuł.

Lepszy rydz niż nic, czyli kilka słów o darmowej ochronie

Czy prawo w jakikolwiek sposób chroni przedsiębiorców, którzy nie posiadają zastrzeżonego znaku towarowego? Tak, ale w praktyce skorzystanie z takiej formy ochrony wymaga przygotowania naprawdę solidnych dowodów. Co więcej, zazwyczaj zabezpieczysz tak swoją markę jedynie lokalnie. Może się jednak okazać, że tyle Ci wystarczy, jeżeli prowadzisz np. mały osiedlowy salon kosmetyczny albo kwiaciarnię.

Nieporównywalnie lepszym rozwiązaniem jest rejestracja nazwy albo logo w Urzędzie Patentowym. Tak ochronisz markę równo na cała Polskę. Po uporaniu się z formalnościami otrzymasz świadectwo ochronne. Będzie tam wskazane co zastrzegłeś oraz w ramach jakich towarów i usług (reguluje to tzw. klasyfikacja nicejska). Finalnie oba modele ochrony wyglądają tak jak poniżej.

Prawo własności domeny nie istnieje

Nie sposób mówić o prawie własności do domeny, ponieważ jesteś jedynie jej abonentem. Co więcej, możliwa jest też sytuacja, że Ty z niej korzystasz, ale zarejestrowana jest na kogoś innego. Np. agencję reklamową, informatyka albo Twojego pracownika.

I w taki właśnie sposób najczęściej dochodzi do sporów. Faktyczny abonent próbuje przejąć domenę z racji tego, że to on zawarł umowę na korzystanie z niej. Jest to o tyle niebezpieczne, że może Cię odłączyć od poczty e-mail. Oczywiście odzyskanie domeny jest możliwe, ale spór potrwa przynajmniej kilka miesięcy. To zmusza pokrzywdzone firmy do zawierania „zgniłych kompromisów”.

Nazwa firmy a domena – co rejestrować?

To pytanie jest kluczowe przy rejestracji znaku towarowego. Zwykle przedsiębiorcy mają dylemat pomiędzy nazwą a firmowych logo. Do tego dochodzi czasami kwestia adresu domeny, który technicznie da się w tej formie chronić.

Według mnie lepszą opcją jest rejestracja samej nazwy firmy. Wynika to z tego, że takie prawo zabezpieczy równocześnie każdą domenę, która ma w sobie to słowo. A to oznacza, że zastrzegając osobno nazwę i osobno domenę nic więcej nie zyskujesz. Inwestujesz w takim przypadku w ochrony, które w dużej części się dubluje.

Co ciekawe sądy wielokrotnie uznawały końcówkę domeny jak „.pl” za element opisowy. Czyli, że jest to wskazanie, że dana marka jest obecna w polskojęzycznym internecie. Sam więc widzisz, że taka rejestracja daje dokładnie to samo.

Wyjątek potwierdza regułę

Zdarzają się sytuacje, kiedy rejestracja pełnego adresu domenowego jest nie tylko opłacalna, ale wręcz konieczna. Kiedy tak się dzieje? Kiedy klienci mówiąc o Twojej marce firmy posługują się pełnym jej adresem. Czyli jest to następstwem przyjętego przez Ciebie modelu komunikacji.

Sztandarowym przykładem takiej domeny jest znane na rynku od lat pyszne.pl. Nie ma chyba ani jednej osoby, która o tym portalu mówiłaby po prostu pyszne. Innym przykładem jest popularny portal z ogłoszeniami o pracy, czyli pracuj.pl. Tu ochrona pełnego adresu domeny ma sens, bo końcówka stała się częścią marki firmy.

Są też firmy, które decydują się na szeroką ochronę, obejmującą kilka różnych wersji adresów domenowych. Musisz jednak pamiętać, że taka rejestracja wiąże się z większymi opłatami. Dlatego zastanów się, czy rzeczywiście potrzebujesz takiego zabezpieczenia. Być może w Twoim przypadku w zupełności wystarczy rejestracja czystej nazwy firmy. Masz wątpliwości? Skonsultuj się z rzecznikiem patentowym.

Kiedy rejestracja domeny zakończy się fiaskiem?

Istnieje pewna grupa nazw, zarówno firmy, jak i domeny, których nie zarejestrujesz. Dlaczego? Ponieważ pewne określenia nie mają tzw. zdolności odróżniającej. Mówiąc wprost, najczęściej chodzi o nazwy łopatologicznie opisowe.

Za taką będzie uznana każda nazwa, która po prostu informuje jakie towary albo usługi oferujesz. Przykładem może być „Stomatolog Bydgoszcz” czy „ekspert od samochodów”. Zgodnie z prawem takie nazwy nie zasługują na ochronę, ponieważ byłaby to de facto blokada wolnego rynku. Niemalże błyskawicznie doszłoby do monopolizacji najbardziej typowych słów. Zauważ, że nikt nie traci na tym, że ktoś zastrzeże słowa fantazyjne jak POLIDENT czy ŻABKA (do oznaczania marketów).

Zastrzeżenie domeny krok po kroku

Zastrzeżenie domeny, to nic innego jest standardowa rejestracja znaku towarowego. Warto zacząć od sprawdzenia, czy spełniasz ustawowe warunki do przyznania takiej ochrony. Idealnie byłoby także sprawdzić, czy ktoś już nie działa komercyjnie pod identyczną ani podobną nazwą.

Jeżeli zależy Ci na kompleksowej usłudze, której zwieńczeniem będzie świadectwo ochronne na Twój znak towarowy, to zleć to zadanie rzecznikowi patentowemu. Możesz oczywiście próbować samodzielnie zgłębić temat, ale zastanów się czy warto? Teoria to jedno, ale zastosowanie tej wiedzy w praktyce to drugie. Przykładowo, aby ocenić czy konkurencja mająca zbliżony znak towarowy nam zagraża, trzeba znać orzecznictwo sądów. To one bowiem ukształtowały tzw. reguły kolizyjności. Czyli taki algorytm oceny czy ktoś może się pomylić czy nie. Nie możesz sobie pozwolić na „działanie na czuja”.

Procedura rejestrowa opiera się na złożeniu podania do Urzędu Patentowego. O ile ekspert nie uzna, że występują tzw. przeszkody bezwzględne, publikuje informację o zgłoszeniu. Od tego dnia trwa okres na składanie sprzeciwów. O ile nikt takowego nie złoży otrzymasz decyzję o przyznaniu ochrony. Nie zapominaj, że musisz wtedy zapłacić za pierwszy 10-letni okres ochronny. Dopiero po tym przyjdzie do Ciebie świadectwo ochronne.

Co daje formalna ochrona marki?

Być może od tego pytania należało zacząć temat ochrony domeny internetowej. Po co w ogóle inwestować w formalną ochronę? Większość osób robi to dla świętego spokoju. Chcą mieć pewność, że marka jest ich. Nie chodzi o wchodzenie w spory z konkurencją. Raczej o pewność, że nikt im nazwy, domeny czy logo nie ukradnie.

Co ciekawe technicznie da się to zrobić. Wystarczy, że konkurent zastrzeże Twoją markę na siebie. Dzięki temu będzie miał fantastyczne narzędzie prawne do usuwania Cię z internetu. Może odezwać się do Allegro i zablokować Ci sprzedaż. Tak samo łatwo usunie Ci konto na Facebooku, Instagramie czy YouTube. Portale w ogóle nie będą słuchać Twoich tłumaczeń. Dla nich liczy się tylko to, kto ma zastrzeżony znak towarowy.

Trolle patentowe poczynają sobie coraz odważniej w Polsce. Hurtowo zastrzegają marki firm, które działają bez rejestracji. Później takie podmioty szantażują oczekując wysokich kwot za przeniesienie praw do znaku. Choć takie prawo da się w sporze unieważnić, to procedura przed Urzędem Patentowym, a potem sądami może się ciągnąć latami. A przecież odblokować sprzedaż trzeba natychmiast. Inaczej taki przedsiębiorca może się kolokwialnie mówiąc wykrwawić.



Dodaj komentarz lub opinię

Informacja: wszystkie komentarze i opinie dodawane na forum publiczne są moderowane.